Aby pomóc Wam, drodzy Czytelnicy, wybrać wartościową lekturę na temat Feng Shui, rozpoczynam tutaj cykl rezenzji książek dostępnych w Polsce i nie tylko. Zaznaczam, że są to moje osobiste opinie, ale przedstawione po 8-letnim studiowaniu Feng Shui i po formalnych kursach z Mistrzem Roelem Hillem (Heluo). Chciałabym również podkreślić, że nie można nauczyć się Feng Shui z samych książek. Nic nie zastąpi wykładów na żywo, czy nawet kursu korespondencyjnego. To nauczyciel powie nam którą drogą się udać i przestrzeże nas przed czającymi się pułapkami w gąszczu wiedzy, nie zawsze rzetelnie przedstawianej. Od czegoś jednak trzeba zacząć...Jedne książki wprowadzą nas więc w Feng Shui, a inne uzupełnią to czego dowiedzieliśmy się na kursie.

 

Moim zdaniem...(czyli recenzje książek na temat Feng Shui)

 

1. „Feng Shui dla Żółtodziobów”, Elizabeth Moran, Joseph Yu, Val Biktashev; wyd. Rebis, Poznań 2002. ISBN 83-7301-234-6

 Wspaniała książka dla początkujących, a i zaawansowani znajdą tu coś dla siebie. Od tej właśnie książki powinno się zacząć swoją drogę poznawania starożytnej wiedzy Feng Shui. Napisana jest prostym językiem, chociaż zawiera wiele odniesień naukowych. Po przeczytaniu tej książki, każdy będzie w stanie zastosować najprostsze sposoby poprawy swojego życia. Oczywiście nic nie zastąpi kursu prowadzonego przez rzetelnego i odpowiedzialnego nauczyciela, jednak książka ta obala wiele mitów i zabobonów, które obrosły Feng Shui w ciągu tysięcy lat. Książka zawiera m.in. teorię i historię Feng Shui, nieco filozofii, ocenę otoczenia, Osiem Domów (grupa wschodu i zachodu), słynną Lecącą Gwiazdę oraz elementy Czterech Filarów Przeznaczenia (rodzaj astrologii). To ostatnie potraktowane jest nieco skrótowo, ale w następnym (III) wydaniu podobno będzie dokładniej. Jednym słowem – ta książka to obowiązkowa pozycja, w tej chwili najlepsza na rynku polskim, jeżeli chodzi o początkujących.

 2. „Galaktyki, Gwiazdy, Życie”, Frank H. Shu; wyd. Prószyński i S-ka S.A., Warszawa 2003. ISBN 83-7255-173-1

 Jest to podręcznik akademicki z zakresu astronomii i budowy Wszechświata. Wspaniale objaśnia to wszystko o czym jest mowa w Feng Shui. Feng Shui bowiem ma swoje korzenie właśnie w astronomii, geofizyce i fizyce Słońca czy w ogólności budowie i działaniu Wszechświata. Bez tej książki nie zrozumiemy pewnych zaawansowanych zagadnień o których mowa w poważniejszych artykułach i wydawnictwach związanych z metafizyką i kosmologią. Nie jest to książka łatwa. Początkujący mogą zacząć oczywiście od innej, prostszej lektury na temat astronomii, ale ta książka po prostu jest najlepsza. Wszystko przedstawione jest takim językiem, aby osoba ze średnim wykształceniem mogła swobodnie z tej książki korzystać. Dowiemy się tu co tak naprawdę symbolizuje znak Yin-Yang i skąd się wzięły zasady Feng Shui głoszone przez starożytnych uczonych chińskich. Jest tu też oczywiście wiele wzorów i wartości astro-fizycznych, których pominięcie nie zmniejszy jednak czytelności całej książki. Zaletą książki jest to, że można czytać dowolne rozdziały w losowej kolejności. Polecam bardziej zaawansowanym fascynatom Feng Shui, ale prędzej czy później każdy powinien mieć tę książkę na swojej półce.

  3. „Feng Shui, Starożytna Wiedza o Życiu w Harmonii w Czasach Współczesnych”, Eva Wong; wyd. Zysk i S-ka, Poznań 1999. ISBN 83-7150-500-0

 Bardzo wartościowa książka, ale pewne działy są raczej dla zaawansowanych adeptów wiedzy Feng Shui. Eva Wong jest przedstawicielką nurtu Feng Shui nieco różniącego się od tego co powszechnie się obecnie naucza; jest to Feng Shui oparte na tych samych oczywiście zasadach, ale z całkowicie różną interpretacją wykresów energetycznych (Lecąca Gwiazda). Dla początkujących natomiast wspaniałe jest tu wprowadzenie do Szkoły Form oraz zarys filozofii i historii Feng Shui. Mając już za sobą jakikolwiek trening formalny (kursy), można z tej książki wyczytać mnóstwo materiału uzupełniającego. Początkującym radziłabym przeczytanie wszystkiego poza tworzeniem i interpretacją samego wykresu – do tych rozdziałów powrócicie z radością nieco później, gdy będziecie już mieli solidne podstawy i możliwość rozróżniania, co z czym można łączyć.

  4. „Mistrzowski Kurs Feng Shui”, Eva Wong; wyd. Rebis, Poznań 2003. ISBN 83-7301-251-6

 W zasadzie również i do tej książki odnoszą się moje uwagi o poprzedniej pozycji. Rewelacyjny opis badania otoczenia (Szkoła Formy) wraz z ćwiczeniami. Jednak ze względu na specyficzne podejście do wykresu geomancyjnego i interpretacji wykresów, książka ta przeznaczona jest raczej dla czytelnika po formalnym treningu. Nie jest ona dobra na początek (z wyjątkiem wspomnianej Szkoły Formy), ponieważ może nieźle zamącić w głowie komuś, kto nie ma pojęcia skąd się bierze wykres Lecącej Gwiazdy i które elementy różnych rodzajów Feng Shui można ze sobą łączyć.

 5. „Praktyczna Encyklopedia Feng Shui”, Gill Hale; wyd. Amber, Warszawa 1999. ISBN 83-7245-111-7

 Jak sama nazwa wskazuje – o wszystkim po trochu i po łebkach. Jest to w sumie bardzo ciekawa pozycja, bardzo inspirująca. Jednak ktoś kto nie zna wystarczająco podstaw Feng Shui, może odnieść wrażenie, że jest to wiedza bardzo powierzchowna i łatwa w zastosowaniu (kolorowe wstążeczki, smoki itp.). Świetna pozycja uzupełniająca wiedzę, ale nie należy od tej książki zaczynać swej podróży w świat Feng Shui. Mając solidne podstawy, będziemy wiedzieć co można wykorzystać, a co jest zwykłym zabobonem czy myśleniem życzeniowym.

 6. „Filozofia i medycyna Dalekiego Wschodu – księga Najwyższego Osądu”, Georges Ohsawa (Nyoiti Sakurazawa); wyd. Kos, Katowice 2002. ISBN 83-86757-93-0

 Jest to książka pozornie nie związana z Feng Shui. Ale jak już wspomniałam na mojej stronie głównej, Feng Shui to nie tylko to co nas otacza. To również my, nasze ciało, zdrowie i dokonywane wybory. Można mieć fatalne Feng Shui w domu, ale pomimo to kwitnąć i opływać we wszelkie dobra. Ta książka jest właśnie o tym, to rodzaj recepty na życie. Dobre życie. Poza tym znajdziemy tu wspaniale wytłumaczoną zasadę Yin-Yang i nie będziemy już mieli kłopotu z rozróżnieniem tych jakości. Można zacząć swą przygodę z Feng Shui właśnie od tej książki.



7. Feng – Shui i przeznaczenie”, Raymond Lo; wyd. Czerwony Słoń, Gdańsk 2005. ISBN 83-921186-6-9



Postanowiłam zamieścić tu wstęp do wydania polskiego, który chyba najlepiej wyraża moją opinię na temat tej książki...

„Drogi czytelniku,

 

Z ogromną przyjemnością oddaję tę wspaniałą i ekscytującą książkę do rąk polskich entuzjastów feng shui i metafizyki chińskiej. Czuję się zaszczycona, że to mnie właśnie przypadło w udziale przetłumaczenie „Feng Shui i Przeznaczenia” i mam nadzieję, że pozycja ta znajdzie się wśród ulubionych książek, do których często się wraca. Jest to pierwsze dzieło Raymonda Lo, które ukazuje się na rynku polskim i zarazem poprzedza i zapowiada ciąg dalszy – następne książki tego autora.

Być może powie ktoś „No tak, znowu, jeszcze raz to samo. Ile można pisać o feng shui?!” Zgadzam się. Wiele tysięcy kartek już napisano na ten nieśmiertelny temat i wydawałoby się, że następna książka, w dodatku wydana ponad dziesięć lat temu, nic nowego już nie wniesie. Ale „Feng Shui i Przeznaczenie” to książka wyjątkowa. To jest jedna z takich perełek, które leżą przed nami niezauważone, aż nagle dokonujemy odkrycia, że ta skromna książeczka odpowiada na wiele nurtujących nas pytań i pozwala naszą fragmentaryczną wiedzę połączyć w jedną, spójną całość.

Raymond Lo – człowiek legenda, znany na całym świecie ekspert feng shui oraz starożytnej techniki odczytywania losu: Czterech Filarów Przeznaczenia – jest także wspaniałym, życzliwym i cierpliwym nauczycielem. Od wielu lat zajmuje się on badaniem sekretów ukrytych w starożytnych chińskich tekstach i w przeciwieństwie do wielu innych specjalistów tej dziedziny, pragnie się podzielić swoją wiedzą. Czyni to w sposób bardzo przejrzysty i nieskomplikowany, przedstawiając wiele przykładów i czasem dosłownie prowadząc nas za rękę krok po kroku. Ale to, że książka jest napisana w przystępny sposób, wcale nie przeszkadza autorowi w opisaniu technik które do dziś przez wielu uważane są za „sekrety” i zdradzane są zazwyczaj tylko garstce uczniów na jednym z ostatnich modułów formalnego kursu...

Niezwykłość tej książki polega na całkowicie nowym dla nas podejściu; w końcu autor wyrastał w egzotycznej dla nas kulturze i na wiele spraw patrzy przez pryzmat chińskiej filozofii. Czasem mamy wrażenie że Raymond Lo zabiera nas w podróż do nieznanej krainy, gdzie krajobraz zaczyna żyć własnym życiem, a naszym zdumionym oczom ukazują się odwieczne zasady działania natury, tak proste i tak bardzo logiczne! Mało kto potrafi w tak barwny sposób jak autor, opowiadać o tych tajemniczych smokach – energiach ukrytych w formach terenu – oraz o ludzkim losie i przeznaczeniu, fascynujących nas od zarania dziejów. Wierzę, że ta książka doda głębi naszemu spojrzeniu na feng shui, wyrocznię I Ching oraz na Cztery Filary Przeznaczenia i dzięki niej zrozumiemy, w jaki sposób wszystkie te dziedziny splatają się w jedną cudownie logiczną całość. Mówiąc prosto, zrozumiemy dlaczego życie kieruje się takimi a nie innymi prawami i będziemy wreszcie mogli nad nim zapanować, a w każdym razie dowiemy się więcej o nas samych, o naszych możliwościach i ograniczeniach, zdolnościach i wadach i – co może być najbardziej interesujące – odkryjemy naszą życiową drogę, czyli to, do czego jesteśmy stworzeni i co przyniesie nam najwięcej korzyści oraz uczucie spełnienia.

Feng shui nie jest bowiem tylko sztuką ustawiania mebli, a Cztery Filary Przeznaczenia nie służą wyłącznie do przewidywania przyszłości. To jest zapis praw, którymi rządzi się wszechświat i którym my - ludzie, chcąc nie chcąc, podlegamy.

Jeżeli chodzi o samo tłumaczenie książki, postanowiłam w porozumieniu z autorem zamienić system zapisu wyrażeń chińskich z Wade’-Gilesa na pinyin. Większość wydawanych obecnie książek stosuje właśnie transliterację pinyin i wielu czytelników mogłoby mieć problemy z przyporządkowaniem obco wyglądających słów zapisanych w poprzednim systemie. Zrobiłam jeden wyjątek dla nazwy słynnej Księgi Zmian. Pozostawiłam stary zapis „I Ching”, ponieważ jest on powszechnie stosowany i bardziej się przyjął niż jego nowa wersja pinyin: Yi Jing.

Chciałabym jeszcze na jedną sprawę zwrócić uwagę; mianowicie na pięć rodzajów energii będących podstawą chińskiej metafizyki. W tekstach poświęconych zagadnieniom feng shui często używa się sformułowania „żywioły”, „elementy” czy „przemiany”. W moim tłumaczeniu postanowiłam zastosować termin „element”, ponieważ jest on przyjęty w zdecydowanej większości publikacji na temat feng shui i z tego powodu w jakiś sposób jest „zadomowiony” w literaturze i może niezręcznie byłoby teraz na siłę wprowadzać inne określenie. Chciałabym jednak, aby Czytelnik zrozumiał, że nie chodzi tu o coś statycznego, jakiś „element”, jakby to sugerowała nazwa. Ubóstwo językowe nie pozwala niestety oddać pełnego znaczenia wielu pojęć chińskich; jak wiadomo język chiński jest bardzo obrazowy i symboliczny. Może najbardziej bliskie ideałowi są owe „przemiany”, dlatego że podkreślają najważniejszą cechę tłumaczonego pojęcia – zmienność. Według metafizyki chińskiej nic nie jest niezmienne, a jedna energia wciąż przechodzi w inną, a to co popularnie określamy jako „element” czy „przemiana” – odnosi się raczej do stanu energii w pewnym określonym momencie. Dlatego na przykład „przemiana drzewa” („element drzewa”) nie ma nic wspólnego z drzewem, ale nosząca tę nazwę energia w tym momencie akurat wykazuje pewne cechy, które starożytnym uczonym nasunęły skojarzenie z drzewem.

 

Zapraszam więc w tę wspaniałą podróż w nieznane, gdzie poprowadzi nas Mistrz Feng Shui i ekspert Czterech Filarów Przeznaczenia – Raymond Lo.

Małgorzata GałkowskaBłądek

Tłumacz”

8. Kalendarz Feng Shui 2008 – pierwsze polskie wydanie (wydawnictwo „Poligraf”) – pod red. Krzysztofa Kazmierowicza. Pionierskie przedsięwzięcie na naszym rynku! Dotąd trzeba było sprowadzać takie kalendarze w wersji angielskiej. Ciekawe wydanie, z pewnością przyda się wielu osobom i to nie tylko konsultantom. Oczywiście – jak w każdym kalendarzu Feng Shui – zalecenia w konkretnych dniach są bardzo ogólne, ponieważ dotyczą wszystkich ludzi z danego rocznika. Jednak pomimo to wart jest polecenia.