Poniższa
historia, opowiedziana przez Charlesa Younger’a, nie jest niczym dramatycznym.
Nie opowiada o używaniu Feng Shui do bogacenia się rodziny. Ma ona zaświadczyć
o tym, co Feng Shui rzeczywiście może uczynić – przynieść ludziom szczęście.
W
1990 roku zdiagnozowano u mnie zespół post Polio. Chorowałem na Polio jako małe
dziecko, a to co wiedziałem o zespole post Polio (PPS) to to, że jak się drugi
raz zachoruje na Polio to się umiera. W rzeczywistości czułem się zmęczony,
czytaj wykończony, przez większość czasu. Firma którą prowadziłem, upadła,
ponieważ zabrakło mi sił na konieczne działania.
W tym samym czasie
uczestniczyłem we wprowadzającym wykładzie o Feng Shui. Prowadząca poprosiła
nas o przyniesienie planów mieszkań i ja to uczyniłem. Ona obejrzała mój plan i
rzuciła kilka sugestii, które starałem się jak najdokładniej zastosować. Około
sześć miesięcy później, siedziałem w salonie i podziwiałem widok; wtedy w moim
umyśle zaświtała myśl że ja lubię swoje życie. To wydało mi się bardzo dziwne,
ponieważ z pewnością istnieje lista powodów dla których powinno być odwrotnie.
Byłem bliski bankructwa, goniłem resztką sił i nie miałem żadnych widoków na
poprawę. Ale to wszystko nie miało jakoś znaczenia. Przez krótki moment
myślałem że mi odbiło.
Gdybym nie był tak uparty,
dawno już bym skojarzył, że to działanie Feng Shui miało w tym swój udział. To
w rzeczywistości zabrało mi kilka lat i kilka przeczytanych książek zanim
połączyłem te dwie sprawy. Jedna książka prowadziła do drugiej i następnej, a
ja czułem się zagubiony. Wtedy odkryłem kurs korespondencyjny Josepha Yu i
pochłaniałem go jak świąteczną czekoladę. Zachęta Mistrza Yu dodała mi odwagi do
rozpoczęcia praktykowania. Najpierw pracowałem ze swoim mieszkaniem, potem z
mieszkaniami rodziny i przyjaciół. Jestem przekonany, że oni traktowali mnie
trochę jak szalonego, ale i oni także zaczęli widzieć rezultaty. Każdy rezultat
wspierał moją wolę nauki i dalszego studiowania i to zaprowadziło mnie na
wykłady. Podczas wykładów i w ciągu kursów, opuszczało mnie poczucie
zagubienia, i coraz lepiej mi szło czytanie budynków i obserwowanie efektów
Lecącej Gwiazdy w życiu ludzi.
Nie chcę sprawiać
wrażenia nowonawróconego, ale ja naprawdę wierzę, że Feng Shui spowodowało cud
w moim życiu. Wciąż mam PPS, łatwo się męczę i żyję skromnie, ale teraz
prowadzę życie które jest produktywne, satysfakcjonujące i wierzę że
wartościowe. Pomagam ludziom ulepszać domy i firmy, aby i oni mogli doświadczyć
zadowolenia tak jak ja.
Moi klienci i
studenci również donoszą o znaczących zmianach w życiu. Z pewnością nie
wszyscy, ale to wystarczy abym wiedział że pracuję z zasadami, które mają
głęboki wpływ na nasze życie.
Charles Younger
„człowiek Feng Shui”